Kategorie

95 i 5%

Większość otyłych tłumaczy swoją tuszę jakąś straszną i tajem-niczą chorobą. Jeśli się leczą bezskutecznie, całą winę przypisują niewiedzy lekarza. Jeśli się nie leczą, narzekają na wszystko, ale prawie nigdy nie przypisują winy sobie, swojemu nadmiernemu jedzeniu i łakomstwu.

Każda grubaska powie Wam, że ona je „jak ptaszek”, że jej szczupły mąż zjada co najmniej dwa raży tyle, co ona. I to może być prawdą, ale w specjalnych warunkach. Bywają ludzie, którzy zjadają duże ilości pożywienia i nie tyją. Są to albo ludzie pracujący fizycznie, albo też bardzo ruchliwi, tzw. ludzie nerwowi, których organizmy mają już konstytucjonalną zdolność do szybkiej przemiany materii, do szybkiego spalania tego, co jedzą.

Można więc mieć wrodzoną czy też dziedziczną skłonność do tycia lub jej nie mieć. Tę inklinację można jednak regulować odpowiednim odżywianiem.

Bardzo skrupulatne badania wykazały, że 95% otyłości pochodzi z przejedzenia, a tylko 5% powstaje na tle chorobowym, czyli z zaburzeń wewnętrznych organizmu.

Kierownik oddziału chorób żołądka i jelit Kliniki Terapeutycznej Moskiewskiego Instytutu Naukowo-Badawczego, prof. I.C. Łorie, w swojej książce pt. Podstawy dietetyki tak pisze o otyłości:

– Ogólna skłonność, nieraz z wyraźnym zakłóceniem działania układu nerwowego, narządów wewnętrznego wydzielania (otyłość na tle zaburzeń czynności przysadki mózgowej, gruczołów płciowych, tarczycy), czyli otyłość pochodzenia nerwowo-wewnątrzwy- dzielniczego (ok. 5%).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *