Kategorie

Te żarłoczne komórki tłuszczowe

Ponoć przeciętny człowiek ma komórek tłuszczowych około 25 miliardów. U osób szczupłych ta liczba jest nieco mniejsza, u otyłych może być o wiele większa, np. 70 miliardów. Wielkość normalna takiej komórki wynosi 90 mikronów, ale znów u otyłych może się wahać od 150 do nawet 270 mikronów.

O tych komórkach mówi się, że są najaktywniejszymi komórka- ‘ mi w naszym organiźmie. Niestrudzenie penetrują krew w poszu-kiwaniu najmniejszych śladów lipidów, np. po ciastku z kremem. Są niesłychanie żywotne, wprost niezniszczalne, gotowe odrodzić się w każdej chwili. Gdy grozi im śmierć głodowa (podczas gdy my mobilizujemy wszystkie siły charakteru, aby schudnąć) gromadzą się w grona, kurczą się i więdną, ale nie umierają, tylko czekają, by znów się odrodzić. I pewnie tu tkwi tajemnica tego, że tak łatwo na ogół wielu ludziom jest przytyć, a tak trudno schudnąć. Choć … bywa i tak, że komuś jest szalenie trudno utyć, a o wiele łatwiej chudnie. Tylko że takie przypadki są stosunkowo rzadkie.

Gdy organizm otrzymuje więcej kalorii, niż ich potrafi zużyć (spalić), to komórki tłuszczowe najpierw zwiększają swoje rozmiary trzykrotnie, a potem zaczynają się rozmnażać. Ten przyrost jest różny w różnych partiach ciała. Może dochodzić do pięciokrotnego wzrostu liczby komórek początkowych, a niestety, ważne jest i to, że te komórki, także i te nowo powstałe, nie giną.

Większość komórek tłuszczowych w naszym organiźmie powstaje w okresie, gdy rośniemy i rozwijamy się, a więc w dzieciństwie i w wieku dojrzewania. Potem dbamy o linię i komórki tłuszczowe muszą nieco spasować, ale gdy przestajemy dbać i zważać na to, co jemy, gdy zaczynamy dogadzać podniebieniu,

nie patrząc na własną sylwetkę, komórki tłuszczowe odżywają i zabierają się do roboty. Tyjemy wtedy na potęgą. Amerykanie szaleją na punkcie cud-diet, przeróżnych pigułek odchudzających itp., choć dawno medycyna orzekła i dowiodła, że wszelkie diety-cud są dla organizmu szkodliwe. Według statystyki z 1983 r. w Stanach Zjednoczonych żyje mnóstwo grubasów, bo aż 7 milionów są to osoby ze znaczną nadwagą, czyli bardzo otyłe. 13 milionów ludzi – to otyli, 80 milionów – zbyt tędzy. Z tych 80 milionów zaledwie 10% otyłości można przypisać cechom dziedzicznym, dalsze 10% – zmniejszonej aktywności fizycznej, która zwykle towarzyszy starzeniu się organizmu, a reszta, te 80%? To przede wszystkim skutek współczesnego trybu życia. Tylko część przypadków otyłości (tęgości) może pochodzić z przekarmienia w dzieciństwie. Reszta po prostu jada więcej, niż potrzebuje i niż spala.

A u nas? Bijmy się w piersi. Mimo kryzysu, mimo braków w sklepach spożywczych (i innych), mimo wszystko – wciąż tyjemy. Co piąty mężczyzna ponoć ma nadwagę i co trzecia kobieta. Statystyka dowodzi, iż około 40% obywateli tyje nadmiernie w dzieciństwie – lubimy tłuste niemowlęta z obrączkami sadełka na rączkach i nóżkach. Około 14% tyje w okresie dojrzewania. Około 30% kobiet roztywa się w czasie ciąży, a 31% osób – po czterdziestce. Ale ci ostatni stosunkowo najłatwiej poddają się odchudzaniu, naturalnie, jeśli chcą i o to dbają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *